ROM-E Metis
Strona główna arrow E-czytelnia arrow Zaburzenia depresyjne u... Czwartek, 24 lipca 2014
Wyszukiwarka
Wpisz szukane słowo lub kod szkolenia:
Subskrypcja
Najnowsze informacje i oferty na Twój e-mail
E-mail
Zapisz się
Wypisz się
BIP
Biuletyn Informacji Publicznej
Licznik wizyt
6 985 254 odwiedzających
od 1 lutego 2005,
844 wczoraj,
62 dzisiaj.
Online
Odwiedza nas 3 gości
Zaburzenia depresyjne u dzieci i młodzieży AAA Drukuj

Od pewnego czasu psycholodzy i psychiatrzy donoszą o niepokojącym zjawisku występowania coraz większej ilości zaburzeń depresyjnych. Co gorsza tendencja ta dotyczy również dzieci i młodzieży, a wiek, w którym zaczynają występować objawy – obniża się.
Pojawia się pytanie – co takiego dzieje się w życiu dziecka czy też jego najbliższego środowiska, co sprawia, że czuje się ono coraz gorzej?
Odpowiedź nie zawsze jest prosta i jednoznaczna. Przyczyn zaburzeń depresyjnych szukać należy bowiem wśród trzech grup czynników: biologicznych, emocjonalnych i środowiskowych.
Najnowsze badania dowodzą, iż stres, zwłaszcza ten, którego doświadcza dziecko we wczesnym okresie dzieciństwa (szczególnie rozstania i utraty) pozostawia ślady w jego układzie nerwowym. Ślady te (a więc czynnik biologiczny) zwiększają podatność na depresję w późniejszym wieku.
Kolejnym czynnikiem zwiększającym ryzyko depresji są różnego rodzaju choroby somatyczne, zwłaszcza o charakterze przewlekłym, na przykład astma czy cukrzyca oraz wymagające częstych i długotrwałych hospitalizacji.

Na pewno szczególnej uwagi nauczyciela wymagać będzie dziecko, które doświadczyło utraty kogoś bliskiego, takiej jak śmierć czy długotrwała rozłąka. Również to, które przeżyło jakieś traumatyczne wydarzenie (wypadek, katastrofa, kataklizm) albo było świadkiem takiego wydarzenia. Ale także to, którego poczucie bezpieczeństwa na co dzień jest naruszane. Kiedy dziecko nie czuje się bezpiecznie? Wtedy, gdy jego środowisko rodzinne z jakiegoś powodu tego bezpieczeństwa mu nie zapewnia. Badania wskazują, że ogromne znaczenie ma sytuacja ekonomiczna rodziny – bezrobocie rodziców i w związku z tym niepewność jutra jest czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia depresji.

Z drugiej strony pracoholizm rodziców, owocujący brakiem czasu na rozmowę z dzieckiem, pochylenie się nad jego problemami i emocjami. Dziecko czuje się coraz bardziej samotne, odrzucone, niechciane, winne, w końcu zaczyna radzić sobie z tą sytuacja tak jak potrafi – jedno przynosi ze szkoły coraz więcej uwag o złym, agresywnym zachowaniu a drugie zamyka się w sobie, izoluje, cierpi.
Pamiętajmy, że depresja u dzieci i młodzieży manifestuje się inaczej niż u dorosłych.

Oprócz obniżonego nastroju i aktywności, wysokiego poziomu lęku mogą pojawić się trudności w nauce, zmienność nastroju, zaburzenia zachowania, zaburzenia somatyczne, skargi hipochondryczne. Mogą występować także: zaburzenia koncentracji uwagi, poczucie nadmiernego zmęczenia, poczucie nadmiernej senności, tendencje do izolacji, poczucie bezsensu życia. Nadużywanie środków psychoaktywnych, podejmowanie ryzykownych zachowań czy też zaniechanie dbania o siebie, o swoje zdrowie mogą także wynikać z depresji.
Depresja zwiększa ryzyko podjęcia próby samobójczej. U dzieci przed 10 r.ż. ryzyko to jest niewielkie, natomiast wiek dzieci podejmujących próby samobójcze obniża się.
Sygnały ostrzegawcze, których nie można zlekceważyć to: wypowiedzi dotyczące bezsensu życia, częste podejmowanie tematu śmierci, żałoby, życia pozagrobowego, rozdawanie ulubionych czy cennych rzeczy.
Tego typu sygnały zawsze należy traktować bardzo poważnie, pamiętajmy bowiem, że mówimy o bardzo młodym człowieku, o kształtującej się dopiero osobowości, słabych mechanizmach hamowania, kontrolowania i odraczania. Taki człowiek działa impulsywnie, co pomyśli to zrobi, a to może okazać bardzo niebezpieczne.

Na koniec pojawia się pytanie: co możemy zrobić, aby powstrzymać falę depresji wśród dzieci i młodzieży.

Moim zdaniem po pierwsze edukować rodziców, najlepiej jeszcze wtedy, kiedy dopiero przygotowują się do przyjścia dziecka na świat. Poprzez psychoedukację rozumiem dostarczanie wiedzy w zakresie emocjonalnych potrzeb małego dziecka oraz wpływu doświadczeń wczesnodziecięcych na jego całe życie. Myślę, że ta wiedza ciągle jest zbyt mało dostępna i nie traktowana wystarczająco poważnie.
Po drugie wspierać dziecko oraz jego rodzinę w kolejnych etapach rozwoju, zwłaszcza w momentach kluczowych, za jakie uważam pójście dziecka do przedszkola czy szkoły.
Nie zawsze wszystko idzie jak z płatka, każdy inaczej przeżywa taką sytuacją, warto dać sobie prawo do tego, że mogę potrzebować pomocy specjalisty.

Kolejna sprawa, to uważna i wnikliwa obserwacja dziecka na terenie placówki, do której uczęszcza. Czasami wychowawca czy nauczyciel może zauważyć zmiany w zachowaniu, nastroju ucznia, niewidoczne z perspektywy rodzica. Jeśli są to zmiany, o których pisałam powyżej, nie mijają z czasem, nie pasują do wcześniejszego obrazu ucznia – konieczna jest rozmowa z rodzicami, poszukanie przyczyn – może to być sytuacja rodzinna, ale równie dobrze źródło problemu może tkwić w sytuacji szkolnej ucznia.

I ostatnia sprawa. Psychologowie amerykańscy są zdania, że współczesne dzieci cierpią na depresję, bo zbytnio są chronione przed jakimkolwiek stresem, najmniejszą porażką, nawet chwilą smutku czy frustracji. Poprzez nadmierną ochronę rodzice dają dziecku przekaz, że jest zbyt słabe by podołać codziennym wyzwaniom. I dziecko w końcu rzeczywiście zaczyna czuć się słabe, zaczyna bać się, że nie jest w stanie przeżyć smutku, złości, rozczarowania. Zaczyna bać się swoich emocji, zaczyna unikać pewnych sytuacji, zaczyna wycofywać się i izolować. Zaczyna popadać w depresję. Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje zarówno doświadczenia sukcesów, ale także emocjonalnego zmierzenia się z sytuacją porażki, w przeciwieństwie do zaprzeczania i zamykania oczu na prawdę, że na przykład ktoś w klasie jest w czymś od niego lepszy. Ponieważ sytuacja ta może łączyć się z doświadczaniem silnych emocji takich jak złość, lęk czy smutek bardzo pomocny będzie dorosły, który pomoże dziecku przeżyć te emocje w bezpieczny sposób. Dorosły, który sam ich się nie boi. Nauczy w ten sposób dziecko, że trudne emocje są również elementem życia, że choć jest ciężko, dziecko ma w sobie dość siły, aby przez to przejść, nie musi bać się tego, co czuje. Takie doświadczenie będzie budowało silne i adekwatne poczucie własnej wartości dziecka, oparte na jego faktycznych umiejętnościach i osiągnięciach, a nie na zaprzeczaniu prawdzie. Może stać się również wyzwaniem dla dziecka – do pracy nad sobą, do zmiany, do szukania nowych rozwiązań. A więc do bycia zaradnym, a nie – jak u osób depresyjnych – bezradnym.
Przeciwieństwem depresji jest nadzieja – na to, że zmiana jest możliwa, na to, że przyszłość może być lepsza oraz wiara w to, że mamy wpływ na swoje życie.
Każdą życiową przeszkodę łatwiej będzie pokonać osobie, która ma zaufanie do siebie ale i do innych.

Myślę też, że na każdym etapie rozwoju i wychowania możemy to zaufanie budować i pogłębiać z pożytkiem dla naszych podopiecznych.

Joanna Sylwester
konsultant ROM-E Metis w Katowicach

Opublikowano 30 stycznia 2009
Oceny: / 13
KiepskiBardzo dobry